wtorek, 28 grudnia 2010

Wielka Płyta - Duży Problem

  W Polsce budynki wielkopłytowe rzadko kiedy były piękne. Zazwyczaj szybko się starzały i zaczynały szpecić. Bloki w czasach swojej świetności były uznawane w Polsce za symbol nowoczesności przez co powstawały nie tylko w dużych miastach ale też w miasteczkach a niekiedy także na wsi burząc ład okolicy. Wielkość mieszkań określały normy powierzchniowe, które dziś nie spełniają oczekiwań nabywców.
  Płyta nie sprawdziła się pod względem technicznym i ekonomicznym. Stanowiła słabą izolacje, nie była tania w produkcji i transporcie. Z powodu niskiej jakości i standardów wykończenia blokowiska zaczęły popadać w ruinę.
  Zgromadzenie dużej liczby ludności na niewielkim terenie, uniformizacja otoczenia, brak wspólnych miejsc rozrywek, sprzyjają anonimowości. Na osiedlach wielkopłytowych wytworzyły się zjawiska kulturowe między innymi "Blokersi".

  Za ojca bloków uważa się francuskiego architekta Le Corbusiera, który wymyślił idee "maszyny do mieszkania". Architekt chciał zapewnić ubogim robotnikom godziwe miejsce do życia wśród zieleni, światła słonecznego i porządku. Według tej idei miasta miały być ogrodami, w których wyrastają potężne bloki z ogrodami na dachach otoczone zielenią.  


Unité d'Habitation (jednostka mieszkaniowa)
  Pierwszy tego typu budynek "Cité Radieuse" został wybudowany w latach 1947-1952 w Marsylii. Wywarł ogromy wpływ na architekturę i stał się inspiracją dla brutalizmu. Budynek ma 12 kondygnacji, na których znajduje się 137 dwupoziomowych mieszkań z balkonem. Bryła budynku została wsparta na dużych słupach co nadaje jej wrażenie lekkości. W budynku znajdują się również sklepy, miejsca do uprawiania sportu, pomieszczenia medyczne, edukacyjne i hotel. Płaski dach zaprojektowano jako przestrzeń publiczna z wylotami wentylacji w formie rzeźbiarskiej i basenem. 





  Idea "maszyny do mieszkanie" została zaprzepaszczona. Współczesne blokowisko jest rozległe, gęsto zabudowane, podzielone na różne spółdzielnie. Blokowiska borykają się z wieloma problemami taki jak wysoka przestępczość i brak miejsc parkingowych. Nie rzadko w chwili projektowania blokowiska na 10 mieszkań przypadało 1 miejsce parkingowe. Aby sprostać zapotrzebowaniu spółdzielnie mieszkaniowe przekształcają tereny zielone na parkingi. Zieleni jest coraz mniej i jest zaniedbana.

  Spółdzielnie sprzedają tereny przylegające do budynku by pozyskać środki na remont. Na tych terenach powstają średniej wielkości sklepy typu (Lidl, Biedronka) lub budynki mieszkalne (często strzeżone). Bliskość tego typu sklepu ma swoje dobre strony dla mieszkańców - oszczędność czasu i pieniędzy. Negatywnymi skutkami jest zmniejszenie powierzchni terenów zielonych, zwiększenie ruchu samochodów, zwiększenie hałasu, konkurencja dla sklepów wynajmujących powierzchnię sklepową od spółdzielni. Trzeba pamiętać ze osobami, które wynajmują od spółdzielni powierzchnie sklepowe często są mieszkańcy tej spółdzielni, którzy chcą zarabiać na własny rachunek.

  Dużym problemem blokowisk jest przestępczość. Rodzi się tam z wielu powodów. Jednym z powodów jest anonimowość - mieszkańcy blokowisk po prostu się nie znają. Sąsiedzi nie poinformują nas że widzieli ze nasze dziecko chuligani (a od tego się zaczyna). Blokowiska nie służą powstawaniu więzi społecznych, tak ważnych w zmniejszaniu przestępczości. Brak terenów rekreacyjnych, placów zabaw powoduje zwiększenie wandalizmu. Źle zaprojektowana przestrzeń zwiększa przestępczość. Tunele, zaułki, gęste krzaki, nie oświetlone przestrzenie są rajem dla bandytów.

  Bloki zostały pozbawione swojego rzeźbiarskiego piękna jednostki marsylskiej. Masowo powstające betonowe osiedla raczej odstraszają swoim brutalnym wyglądem. Remonty i termoizolacja bloków nieraz pogorszyła estetykę bloków. Wymyślone przez szalonych "architektów" wzorki i kompozycje kolorystyczne przyprawiają o wymioty osoby wrażliwe.

cdn. (koncepcje rozwiązania problemów przedstawię w późniejszych postach)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz